REKLAMA
Strona główna Dobre Miasto Nie zaciągnąłem ręcznego, ale piłem po wszystkim

Nie zaciągnąłem ręcznego, ale piłem po wszystkim

2
reklama TOP

Operator dyżurny Komisariatu Policji w Dobrym Mieście otrzymał informację, że do rzeki w okolicy elektrowni wodnej w Dobrym Mieście wpadła maszyna drogowa. Na miejsce pojechali policjanci, którzy ustalili, że do zdarzenia doszło podczas zabezpieczania maszyny na platformie przed transportem. W kanale prowadzącym do elektrowni zastali wał drogowy.

 63-letni operator walca po tym jak wjechał maszyną na lawetę, nie zaciągnął hamulca postojowego i oddalił się kilkanaście metrów dalej. Uwagę pracowników zwrócił hałas zjeżdżającego z platformy walca, który zatrzymał się dopiero w pobliskim kanale rzecznym. W zdarzeniu na szczęście nikt nie odniósł obrażeń. Do akcji wyciągania urządzenia z rzeki wykorzystane zostały dwa dźwigi.

Policjanci badający sprawę, będą musieli ustalić jeszcze jedną rzecz- mianowicie po zbadaniu alkomatem 63-letniego operatora walca drogowego, okazało się, że ma on pół promila alkoholu w organizmie. Jak twierdzi mężczyzna, pił, ale po zdarzeniu.

źródło: KMP Olsztyn

2 KOMENTARZE

  1. "…Do zdarzenia doszło przed godziną 13 podczas załadunku maszyny na platformę pojazdu ciężarowego. Według ustaleń policji 63-letni operator walca po tym jak wjechał maszyną na lawetę, nie zaciągnął hamulca postojowego w skutek czego maszyna stoczyła się z platformy i wpadła do Łyny tuż obok elektrowni wodnej.

    – Usłyszałem tylko trzask i zgrzyt, a potem zobaczyłem maszynę w wodzie – relacjonuje świadek zdarzenia i dodaje. – Całe szczęście, że walec oparł się na mostku, bo gdyby tak się nie stało, walec obróciłby się i zgniótł szoferkę razem z tym facetem. Na szczęście mężczyźnie nic się nie stało. Jeden ze świadków pomógł mu wydostać się z rzeki." -źródło Gazeta Olsztyńska

    To jak to w końcu było? Operator walca był w kabinie czy się oddalił się z miejsca?

    Osobiście widziałam, jak walec stacza się z lawety. Nie widziałam jednak jak wpada do rzeki. Jedna z pań spytała się kogoś, gdzie jest kierowca, czy coś mu się stało? Odezwał się wówczas mężczyzna. Powiedział – nic mi nie jest, to ja kierowałem. Był zdenerwowany. Miałam wrażenie, że się zatacza ale uznałam to efekt zdenerwowania.

Napisz komentarz. Przypominamy o zachowaniu kultury w pisaniu komentarzy. Nikt nie jest anonimowy w internecie. Redakcja zastrzega sobie prawo do usuwania komentarzy bez podania przyczyny, zwłaszcza obraźliwych.

Dodaj swój komentarz.
Proszę podać swoje imię tutaj